Dzień ostrego strzelania

Tagi

W nowym biurze pracujemy już od 6 miesięcy. W tym czasie ktoś zdążył już komuś wyrzucić kanapki. Jakiś osobnik (bo nadal nie wiadomo kto) wypił całe mleko do kawy i reszta przez 2 dni musiała pić małą czarną. Ktoś (o zgrozo!) zjadł komuś jedzenie z lodówki. A ponieważ Polak głodny- Polak zły, stosunki w biurze były już nieco napięte. A wiadomo- efektywna praca jest warunkiem dobrej współpracy w zespole. Postanowiliśmy więc wyjaśnić wszelkie zaszłości za pomocą gry w paintball.

Niedziela, godz. 12, Krężnica Jara pod Lublinem

Jest słoneczny dzień, wręcz idealny na pojedynek. Zamiast na mszę przyjeżdżamy na niewielką polanę. 6 niewiast i 9 rycerzy przywdziewa kombinezony ochronne. Niektórzy się topią, innym wystają buty. Po chwili każdy otrzymuje karabin załadowany solidną porcją kulek. Z zapałem słuchamy reguł gry, a w naszych oczach zapala się rządza krwi. Jeszcze tylko podział na 2 drużyny i lekki jęk zawodu, że nie jest się razem ze swoją drugą połową. Ale takie są już zasady – kto nie jest z nami ten jest przeciw nam.

Pierwsze starcie

Biali i nieoznakowani stają na szczytach 2 górek. Dzieli ich rozległa dolina, a raczej gąszcz drzew i krzaków z zaledwie kilkoma ścieżkami i małym strumykiem. Pada pierwszy gwizdek i bitwa się rozpoczyna. Zakładamy maski na głowę i zaczynamy się przedzierać przez teren by dotrzeć do wroga. Padają pierwsze strzały. Najpierw po drzewach, potem już coraz celniej. Słychać okrzyki pierwszych ofiar. Kto nie był uważny lub wpadł w okrążenie wroga przegrywa. Trafia go plastikowa kulka, która rozpada się rozpryskując pomarańczową farbę na kombinezon. Przeszywający ból promieniuje od miejsca trafienia i przeszywa całe ciało. Na szczęście po chwili ustępuje. Pierwsza konfrontacja trwała długo i zakończyła się zwycięstwem białych.

Kolejne bitwy

Mimo zmiany stron, grania na zdobycie flagi, obronę flagi, na wybicie, niemalże każde starcie wygrywali biali. Czy byli bardziej precyzyjni wstrzelaniu czy może bardziej zachowawczy i kryjący się w niedostępnych miejscach – nie wiadomo. Grunt, że przeciwnicy zużyli nawet po 100 dodatkowych kulek i tak przegrywając.

Koniec kompanii

Po ponad dwóch godzinach, gdy w karabinach zabrakło już kulek, a w płucach tchu od biegania, zakończyliśmy naszą zabawę. Zmęczeni, ale w dobrych humorach uścisnęliśmy sobie dłonie. Pokojowe strzelanie wszystkim nam się spodobało. Wszelkie urazy poszły w niepamięć. Przynajmniej do kolejnego starcia.  My planujemy już nastepną walkę i mamy nadzieję, że nasze wypady staną się tradycją.

Oto krótka fotorelacja z pola bitwy:

 

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdki (Brak głosów)
Loading ... Loading ...

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz

Najnowsze wideo

Polecane artykuły

Kalendarium

Styczeń 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031