Media zagraniczne postanowiły zaszokować. Na okładkach ekskluzywnych czasopism dla kobiet („Marie Claire” czy „V” Magazine) zaczęły pojawiać się kobiety w rozmiarze większym niż 40.
Na okładce australijskiego wydania „Marie Claire” pojawiła się naga, nieretuszowana modelka Jennifer Hawkins. Pani o rozmiarze 38-40 (na moje niezawodne oko) , wygląda bardzo atrakcyjnie i naturalnie.

Sesja zdjęciowa „Curves Ahead” dla „V” Magazine (modelki w rozmiarze XXL) wywołała natomiast spore zamieszanie, bowiem bohaterkami uczyniono modelki o rozmiarze znacznie większym niż standardowe 38. Pulchne panie z dumą prezentują swoje krągłości i nadmiar tłuszczyku, wypływającego z obcisłych dżinsów o rozmiarze 42-44.
Ze skrajności w skrajność. Kiedy skończyła się nagonka na anorektyczce modelki o rozmiarze „zero”, czyli XXS, prasa postanowiła nakarmić nasze biedne oczy przesadną ilością tłuszczu w postaci utuczonych kobitek z widoczną nadwagą. Najwidoczniej normalność w dzisiejszych czasach jest pojęciem abstrakcyjnym.
Nowego trendu ni w ząb zrozumieć nie mogę. Mówię stanowcze „nie” pokazywaniu takich rozmiarów jako standard. Żeby nie było wątpliwości- nie jestem zwolenniczką anorektycznych wieszaków, ale druga skrajność to też przesada. I nie chodzi mi tylko o walor estetyczny, ale o zdrowie. Zarówno anoreksja, jak i nadwaga, stanowią zagrożenie dla naszego zdrowia. Nie możemy pozwolić aby dodatkowe kilogramy, cukrzyca, chore stawy i serce, a także ryzyko przedwczesnego zawału stały się trendy. W żadnym wypadku nie chodzi mi o to, aby poniżyć kobiety, które odważyły się wziąć udział w sesji (mnie samej daleko do dwumetrowych nóg i talii osy), ale o chęć promowania normalnych, zdrowych kobiet. Modelkom w rozmiarze 42-44 gratuluję odwagi, w końcu babki zamiast wziąć się za odchudzanie mogą osiąść na laurach i świętować z paczką chipsów przed telewizorem.
A tak dla kontrastu, zobaczcie na jaki pomysł wpadł francuski artysta i projektant Marc Sich. Na okładkach prestiżowych czasopism francuskich „Vanity Fair” i „Elle”, pojawiają się dwa szkielety, które są wyraźną aluzją do świata mody i modelek szczupłych jak szczypiorek. A swoją drogą- rozpoznajecie twarze znanych aktorek?



… No bez przesady, co komu przeszkadza rozmiar40-42! Owszem młode kobiety do trzydziestki nie powinny dopuścić do swej otyłości , ale panie w ” średnim wieku”… Czy takie szkieletory są atrakcyjne? Przecież ” kochanego ciałka nigdy dosyć” . Oczywiście z rozsądkiem i dbaniem o odpowiednie nawyki żywieniowe.
Nie krytykuję kobiet o rozmiarze większym niż 40-42. Po prostu uważam, że media lubią nas szokować, a najlepszym przykładem na to, są właśnie sesje zdjęciowe kobiet o niestandardowych rozmiarach (XXS lub XXL). Sama nie jestem fanką modelek szczupłych jak szczypiorek na wiosnę. Najważniejsze jednak jest to, aby promować zdrowy styl życia i kształtować odpowiednie nawyki żywieniowe. Niewątpliwie, takie sesje jak ta, są potrzebne, aby kształtować obraz kobiety dojrzałej i uświadomić społeczeństwu, że piękno nie przekłada się na kilogramy. Pozdrawiam:)