Moja pasja

Tagi

Mam 55 lat i wieloletnie doświadczenie z różnymi formami aktywności ruchowej. Chętnie się podzielę moimi wrażeniami z innymi osobami, z uwagi na fakt, że mogę wykazać zbawienny wpływ ruchu na moje zdrowie i ogólną kondycję psychofizyczną, gdy byłam aktywna, oraz spadek formy, gdy poddawałam się lenistwu i bezruchowi.

Przygoda ze sportem amatorskim zaczęła się w V klasie szkoły podstawowej, kiedy to przyszła do nas nowa nauczycielka od wychowania fizycznego. Młoda, energiczna kobieta zaczęła wszczepiać nam miłość do sportu poprzez słowa „W zdrowym ciele, zdrowy duch”, oraz praktyczne działania, które polegały na bardzo ciekawych lekcjach wf /często na świeżym powietrzu/ oraz prowadzonych zajęciach poza szkolnych w ramach SKS. Byłam zaskoczona swoimi możliwościami i formą, gdy doświadczyłam na sobie efekty działań tej Pani. W domu nazywano mnie „zdechlakiem”, bo byłam osowiałym i chorowitym dzieckiem. Nagle wszystko się odmieniło. Nie mogłam nasycić się sportem w szkole, chodziłam na dodatkowe zajęcia i z „lebiody” zamieniłam się w ruchliwe stworzenie, które upajało się każdą możliwością ruchu. Głównie były to lekkoatletyczne formy ruchowe, a wiec biegi, skoki w dal i wzwyż. Radziłam sobie dobrze. Nie chorowałam i lepiej wchodziła mi nauka do głowy. Miałam lepszą koncentrację, podniosła się moja wytrzymałość i odporność na stres. Z czasem zabrakło w szkole tych zajęć i forma spadła. Od razu odbiło się to na motywacji i wynikach w nauce. Ale to doświadczenie ciało zapamiętało i odzywała się tęsknota za wysiłkiem ruchowym.

W szkole średniej sama organizowałam sobie różne zajęcia, bo wychowanie fizyczne było na niskim poziomie. Chodziłam z przyjaciółmi na basen, na tańce, na rowery. A w czasie ferii i wakacji, korzystałam z możliwości uczestniczenia w obozach wędrownych, organizowanych przez zapalonych pasjonatów takiego wypoczynku /profesorów od biologii, geografii i historii/.

Dzięki nim zwiedziłam Polskę wzdłuż i wszerz, od gór po wybrzeże, od wschodu aż po zachód. Pomijam tu walory turystyczno – krajoznawcze i możliwość poznania różnych kultur. Tutaj znowu zaskoczyły mnie moje możliwości i zdolność do zmagania się z trudem wielokilometrowych wędrówek z plecakiem oraz zgoda na brak wygody, za cenę tak wspaniałych przeżyć.

Okazało się, że można się obyć bez łazienki, spać pod gołym niebem i jadać na trawie. I czerpie się z tego wiele radości i przyjemności.

U progu dojrzałości stanęłam przed trudnym wyborem. Jakie podjąć studia? Interesowała mnie psychologia, ale ciągnęło mnie też na AWF. Los za mnie rozstrzygnął. Nie dostałam się na psychologię, natomiast przyjęto mnie na AWF. I tutaj byłam w swoim żywiole. 10 godzin zajęć fizycznych tygodniowo obowiązkowo.

Dla mnie to było mało, więc korzystałam z każdej możliwości uczestniczenia w zajęciach dodatkowych. Najbardziej lubiłam pływanie, więc kilka razy w tygodniu byłam na basenie. Również częste obozy sportowe były nie lada frajdą. Tutaj poznałam rozkosz narciarstwa zjazdowego i biegowego.

Potem od 1980 roku, moja praca zawodowa była związana z uaktywnianiem pracujących ludzi. Najpierw klub sportowy Sparta, gdzie rozwijałam swoją ruchową pasję, w oparciu o sekcje sportowe, które tam funkcjonowały.

Organizowałam aktywny wypoczynek w wolnym czasie dla całej załogi Zakładów Przemysłu Tytoniowego. Grałam w kręgle sportowe, byłam zawodniczką, trenerką i sędzią sportowym. Organizowałam zawody piłki nożnej, zawody strzeleckie i pływackie dla pracowników ZPT i mieszkańców dzielnicy. W weekendy organizowałam wyjazdy na narty i wędrówki po górach.

Zmiana pracy nie spowodowała przerwy w mojej aktywności ruchowej. Zwłaszcza, że w 1982 roku przyszedł na świat mój syn i już, gdy stanął na własnych nogach, wciągnęłam go na ścieżkę sportu. Jako półtoraroczny chłopiec jeździł już na łyżwach, jako 2 latek na rowerze, 4 latek na nartach a jako 6 latek już pływał. Tak zaszczepiony pozostał wierny tej drodze i dzisiaj mając 26 lat dalej uprawia sport /sztuki walki, narty, pływanie, rower, wędrówki po górach, nurkowanie, windsurfing etc./

Stresujący tryb życia, brak czasu wolnego, osłabiał mój organizm i powodował coraz więcej chorób. Miałam za mało sił na aktywność sportową z jednej strony, a z drugiej bardzo brakowało mi ruchu. I wtedy poznałam nową formę ćwiczeń, hatha jogę, która na tyle mnie wzmocniła i ożywiła, że od nowa mogłam uprawiać inne formy sportowe. Przede wszystkim wzmocniła moje ciało i pomogła rozładować napięcie emocjonalne.

Z pozycji stojących najbardziej lubiłam „drzewo”, bo ta pozycja wzmocniła moje nogi i przywróciła równowagę. Po ćwiczeniach jogi odczuwam spokój i wypełnienie energią oraz radość życia. Czuję jak funkcjonują moje narządy wewnętrzne, mięśnie, skóra i komórki. Rozumiem skąd bierze się stres, ból, napięcie i złe samopoczucie.

Również wszystkie pozycje odwrócone przyniosły mi najwięcej korzyści zdrowotnych. Relaksacyjne wiszenie na linie głową w dół przywraca równowagę hormonalną i reguluje krążenie. Bezpowrotnie pożegnałam się z bólami migrenowymi głowy.

Stanie na głowie wzmacnia barki i przedramiona, reguluje ciśnienie krwi i w moim przypadku wyleczyło żylaki. Nie mam już potrzeby operowania ich ani robienia jakichkolwiek inwazyjnych zabiegów.

Stanie na rękach dodatkowo wzmocniło moje ręce i nadgarstki. Ponadto zwiększyła się ruchomość mojej szyi, a kręgi szyjne już nie powodują u mnie kontuzji w tej partii ciała.

Dobrodziejstwo ćwiczeń jogi przekazałam dalej. Osobom w moim wieku organizowałam zajęcia. A dla dzieci i młodzieży oferowałam zajęcia w szkołach i przedszkolach.

Przez dwa lata prowadziłam zajęcia korekcyjne w przedszkolu z elementami jogi. Dzieci ćwiczyły bardzo chętnie i również najbardziej lubiły pozycje odwrócone.

Po wysiłku warto chwilę posiedzieć w ciszy i uspokoić umysł oraz rozedrgane ciało. Najlepiej przyjąć pozycję do medytacji /kwiat lotosu, siad skrzyżny itp./

Może to być w fotelu, na podłodze, wersalce czy innym ulubionym miejscu, aby poczuć kontakt ze sobą i zastanowić się, czego tak na prawdę się pragnie, czego brakuje i co zrobić, aby poprawić swoją sytuację życiową.

Po godzinie ćwiczeń można się lepiej skupić, bo uwolniony umysł od napięć jest zdolny do wykonania takiej pracy. Joga przeznaczona jest dla wszystkich, bez względu na wiek i kondycję fizyczną. Każdy ćwiczy dla siebie, według własnych możliwości, nie ma tu rywalizacji. Nie jest ważne ile ma się lat i czy ma się dolegliwości zdrowotne. Joga leczy ciało i umysł. Poprawia samopoczucie, niweluje bóle kręgosłupa i stawów. Daje motywację i pobudza do życia. Dzięki niej ja do dzisiaj, pływam,jeżdżę na łyżwach i biegam na nartach. A najbardziej pokochałam jazdę na rowerze. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni rower zastępuje mi wszelkie środki komunikacji, bez względu na pogodę.

Odważyłam się też dwa lata temu na eskapadę 10 dniową po wyspach duńskich, gdzie w grupie 15 ludzi pokonaliśmy 700 km. Trudno jest opisać uczucia, jakie towarzyszyły temu wysiłkowi. Od rana do wieczora w siodle i wieczorem totalne zmęczenie, a po nocy nowe siły i energia do dalszej podróży.

Z wiekiem zaczynam też doceniać spacery, które wnoszą spokój i zadowolenie, w momencie, gdy stawy odmawiają posłuszeństwa do uprawiania bardziej wyczynowych sportów. Chcę również spróbować bardzo dzisiaj modnego Nordic Walking. Tym bardziej, że miesiąc temu włamano się do mojej piwnicy i skradziono mój ukochany rower.

Nadmienię, że zawsze fascynowały mnie sporty ekstremalne. Nie miałam jednak odwagi wprowadzić je w czyn. W tej kategorii udało mi się jedynie dosiąść osła i wielbłąda.

Podsumowując, mogę stwierdzić, że ruch uprawiam głównie w celu odpoczynku i rozrywki. To ma duży wpływ na rozwój moich zainteresowań i różnych ciekawych pasji. Uważam, że dzięki jodze zainteresowałam się bardzo poważnie psychoanalizą. Z kolei wędrówki, narty, rower itp. zdecydowanie podwyższyły moją kondycję psychofizyczną i pozwoliły poznać cudowne zakątki w kraju i za granicą, a także poznać ciekawych ludzi. Dzięki różnym aktywnościom ruchowym i organizowaniu takich aktywności dla innych, moje życie było i jest ciekawym doświadczeniem, nieustanną przygodą i okazją do poznawania nowych miejsc i ludzi. A to nadaje mojemu życiu sens i powoduje, że nie ma w nim miejsca na samotność i choroby. Żyję w harmonii i w zgodzie ze sobą, co bez powyższej profilaktyki nie było by możliwe. Nie znam uczucia jesiennej depresji czy wiosennego znużenia, chociaż wiem, na czym ono polega, bo w krótkim okresie lenistwa, doświadczyłam tego bardzo uciążliwego stanu. Zdaję sobie sprawę, jak trudno jest się zmobilizować do wysiłku fizycznego, zwłaszcza, że dzisiaj pokusa wygodnego i komfortowego życia wygrywa. Jednak dla mnie dobre samopoczucie po wykonanej „pracy ruchowej” jest nagrodą, a tym, co procentuje, jest moje zdrowie i zadowolenie, co widać na załączonych zdjęciach. Naprawdę tak jest, że ruch wywołuje automatycznie uśmiech na mojej twarzy. Nie wiem też, co to jest bezsenność, mimo, że w okresie stresującej pracy i nie podejmowanej aktywności ruchowej, nie raz miałam noc nie przespaną.

Z pozdrowieniami i życzeniami dobrego wypoczynku w ruchu dla wszystkich

Optymistka życiowa trzeciego wieku /bo po 50 tce/

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdki (7 głosów, średnia: 5,00 na 5)
Loading ... Loading ...

Podobne artykuły:

9 Komentarze dla “Moja pasja”

  1. Karola pisze:

    Pasja, wrodzony optymizm, pomysł na życie tak można Panią Ulę opisać w wielkim, wielkim skrócie :) ) Blog super czekam na kolejne. Pozdrawiam KR

  2. anazos pisze:

    wspaniale się czyta opowieść o zbawiennym wpływie ruchu na życie…podpisuję się pod tym w 100%, uważam, iż stagnacja nas ogłupia, spowalnia i ogranicza…ruch ładuje energetycznie, i nawet kiedy wszystko jakoś się nie układa, tym bardziej aktywność jest potrzebna, rozładuje złe emocje, przynosi nowe rozwiązania, i uwalnia optymizm…mózg potrzebuje ruchu…

  3. Iza pisze:

    Ulka jestes rewelacyjną babka. Od pierwszych chwil naszego zobaczenia sie poczułam więż. I oto Ty piszesz o swoim początku ze sportem, ktore u mnie wygladało identycznie. Marzyłam o studiowaniu na AWF ale poniewaz w mojej miejscowości nie było basenu a trzba było zdac egzamin z tej umiejetności, więc musiałam zdecydowac sie na inny kierunek studiów. Nie wyobrażam sobie życia bez ruchu. I choc teraz jestem od 2 dni zatrzymana w codziennych cwiczeniach także jogi , gdyz przeciążyłam sie sprzątając mieszkanie po remoncie i już wiem , ze czeka mnie wiele tygodni rehabilitacji to jak tylko moge ruszam sie spacerując. Przekazałas swoja pasje synowi. Moja córka jeszcze niedawno myślała, że każda mama ćwiczy w domu. Dopiero konfrontacja z kołeżankami uświadomiła jej, że takich osób jest niewiele a po 50 to rzadki obraz. Sama nie wyobraża sobie życia bez swojego paryskiego fitnesu i basenu. Gdy przyjeżdża obie mamy swoje maty i cwiczymy. Ona mi pokazuje swój zestaw ćwiczeń modelujący sylwetke czy wzmacniajacy mięśnie a ja mówię jej co robia moje ćwiczenia . I choć teraz sobie nie radze to nie zamierzamsiedzieć bezczynnie i ćwiczyć, ćwiczyć aby byc w formie. Całuje Cie mocno Ulka i trzymaj forme a kciuki za mój odcinek lędżwiowy – Iza

  4. 47 pisze:

    optymistyczne przeslanie w swiecie opanowanym przez fastfoody, nadopiekunczych rodzicow tuczacych swe pociechy oraz wszechogarniajacy brak czasu, a wymienionych sposobów spedzania wolnego czasu i metod angazowania sie w zdrowy tryb zycia starczyloby do podzialu na kilka osób, nic tylko brac przyklad !!!

  5. Małgosia pisze:

    Cóż wspaniała jest Twoja pasja.Podpisuję się dwiema rękami pod zbawiennym znaczeniem ruchu. Sama zaczęłam trenować jogę mając 54 lata mimo, że mówiono mi , że joga jest dla młodych postanowiłam ją odkryć i zgadzam się z Tobą , że joga jest dla wszystkich, choć nie wszystkie asany i jest fantastyczna , bo każdy w jakiejś asanie może być dobry. Daje wielką radość i poprawia kondycję.

  6. delfin pisze:

    dziękuję wszystkim za miłe komentarze i słowa uznania
    pozdrawiam i zapraszam do życia w ruchu

  7. magda pisze:

    Cała TY, duża buźka za to co robisz… Tak trzymaj !!! pozdrawiam serdecznie magda

  8. Roma pisze:

    W zdrowym ciele, zdrowy duch!!!! Fizyczna aktywnosc jest niezbedna do prawidlowego dzialania organizmu, jest to pewne. Co mnie bardziej fascynuje u Ciebie Ula, to to, ze masz takie wielorakie upodobania, zdazasz do celow i je osiagasz, zarazasz innych swoim zapalem i masz takie pozytywne podejscie do zycia . Twoj syn, ma szczesie, ze ma taka wspaniala mame, do pozazdroszczenia !!!!!!!
    Jestem ogromnie dumna z Ciebie i Twoich osiagniec , rozsiewaj nadal swoj pomysl na zycie, bo jest fantastyczny !!!!

  9. jolzak pisze:

    Gratuluję Ulusia!!! trzymaj tak dalej.Gdybyś chciała spróbować Nordic Walking to zapraszam…DOSKONAŁY na wszystko…pozdrawiam serdecznie Jola


Dodaj komentarz

Najnowsze wideo

Polecane artykuły

Kalendarium

Lipiec 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31